Obudziłam się równo o 5:55, zanim uruchomiłam telefon, żeby zrobić fotkę okazało się dopiero na fotce , że jest już godzina 5❤️ 55 minut i 55 sekund No i 13 to był ,a dzisiaj już 14…echhhhh śmiga ten czas umysłu, oj śmiga ,śmiga  Gdy patrzyłam na zdjęcie, westchnęłam , bo to już nie jest pierwszy raz, kiedy jest tyle piątek na zegarze kiedy rozpoczynam mój dzień. Siedzę sobie teraz i myślę sobie tak o dacie trzynastego 🤔🍀🌈Niektórzy, pewnie powiedzą dobrze, że to nie jest dodatkowo piątek trzynastego. Ja natomiast pomyślałam o tym, że jest 13 i dzień mojego urodzenia, dopiero na końcu, gdyż na początku przyszło mnóstwo cudownych i pięknych myśli. Bo dla mnie 13, to obecnie coś normalnego, chociaż bardzo wyjątkowego. Jednak nie zawsze tak było kropka. Bo przecież dopiero po latach bardziej świadomego życia, zaczęłam uznawać datę moich urodzin za coś wspaniałego a przede wszystkim za coś normalnego. 13 stał się niejako dniem zwykłym nie zaś dniem, w którym szczególnie muszę się chronić….przed czym???

Z perspektywy czasu wiem, że pół swojego życia żyłam w ogromnej presji swojego umysłu. Bardzo często gdy coś się działo w moim życiu zwalałam to po prostu na mój 13 dzień w dacie urodzenia… ech… dzisiaj jeśli przychodzą wspomnienia, to pochylam się nad nimi z czułością i rozrzewnieniem, bo wiem ,że na wtedy moja świadomość była taka i na to była tylko gotowa. Z drugiej strony była też wystarczającą na tamtą chwilę i dzisiaj wiem , że nie zniosłabym tego absolutnie . Teraz jestem świadoma tego, że to moje ówczesne życie w iluzji mojego umysłu, odbierało mi zupełnie szansę na to bym poczuła się szczęśliwą. Szukałam tego szczęścia wciąż na zewnątrz, pędząc przez życie, a moje szczęście pukalo cichutko w środku mnie ….usłyszałam ,wychwyciłam i zrobilam , uwierzcie mi juz w ostaniej chwili i ostatkiem sil ten najlepszy krok w moim życiu .

Aż przyszedł taki dzień kiedy postanowiłam sobie… dość… i powiedziałam to sama do siebie na głos… USTANAWIAM dzień 4 marca( bo to był wtedy ten dzień, DNIEM OD KIEDY SZCZĘŚCIE STAJE SIĘ MOIM UDZIAŁEM. Czy miałam wtedy pojęcie jaką intencję wypowiedziałam?

Kochani absolutnie nie … ale stało się po prostu . MOJE SŁOWO STAŁO SIĘ CIAŁEM, czasami z przekorą, lubię mówić bez mojego udziału ,chociaż teraz wiem, że stało się to bez udziału, ale mojego Boskiego umysłu. Poszła INTENCJA, wybrzmiała z emocjami i po prostu zapomniałam o niej w chaosie swojego życia. A ona nadal była i wraz ze mną, ROSŁA, tak jak moja świadomość. Dzisiaj myślę o tym dniu z miłością, bo wiem, że to był początek mojej drogi ku upragnionej WOLNOŚCI , również a może przede wszystkim , tej WOLNOŚCI od iluzji , czego wtedy jeszcze nie wiedziałam, nie mówiąc już o tym, że cokolwiek rozumiałam. Dzisiaj ze świadomością, którą mam wiem, że robiłam tę i wiele innych INTENCJI INTUICYJNIE, z serca i wiedziałam, że to mam. I działa się w moim życiu MAGIA, nie rozumiałam, ale zawsze dziękowałam, za moje szczęście. Bo tak naprawdę moje i tak naprawdę szczęście każdego z nas ma inne priorytety. WSZAK jesteśmy wszyscy inni. Wiem też, bo sprawdziłam że szczęście oznacza zawsze to i tylko to, w jakim stanie jest mój UMYSŁ a poprzez niego jakie są moje myśli. Wszak miałam wtedy wszystko a jednak nie byłam szczęśliwa, bo nie pozwalał na to stan mojego myślenia. Miałam głowę pełną fantazji i nawet nie wiem czy to jest możliwe, żeby policzyć ile z nich było tak naprawdę moje, a ile to programy, przekonania i sterowanie z podświadomego, zupełnie nieuświadamionego sobie umysłu . Dziś mam o wiele mniej niż wtedy ale jestem szczęśliwa. Paradoksalnie dla nieświadomego obserwatora to jest niemożliwe. Doświadczam tego poprzez swoją pracę z ludźmi jak i tylko obcowanie z innymi ludźmi, którzy nadal są w pogoni za pieniądzem i szczęściem. Jednak zapewniam was, praktycznie jest to możliwe, sprawdziłam na własnej skórze.

Tak jak często piszę, że absolutnie wszystko zaczyna się od myśli, tak samo też wiem że myśli leczą ale myśli też mogą zabijać. Zanim doszłam poprzez świadomość do tej prawdy, w moim ciele chyba nie było nic oprócz stresu i bólu. Takie weekendy jak wczoraj, kiedy nie trzeba było iść do pracy bywały, choć bardzo rzadko. Będąc ciągle na pełnych obrotach nie czułam tego wszystkiego co mówiło moje ciało, moja dusza, moje serce. Zagłuszałam pracą ABSOLUTNIE wszystko to co we mnie było najpiękniejsze. Paradoksalnie, słyszałam i czułam wszystko, właśnie najbardziej w te wolne weekendy. Ból wtedy rozrywał moje ciało na miliony obolałych komórek, bolało wszystko, chociaż badania wykluczały jakąkolwiek chorobę. Dzisiaj wiem, że bolało mnie życie jakie prowadziłam i moja DUSZA się temu sprzeciwiała, bo tylko ona wiedziała, że to nie jest moją misją na tym świecie. No i mój boski umysł bał się, że jak zwolnię, to mogę poczuć inną jakość i nie dopuszczał do tego. Pilnował tak mocno, że dokładnie 5 lat nie miałam urlopu, uwierzyłam mu, że nie potrzebuję. Każdy z nas kochani ma w sobie tą jedyną i niepowtarzalną i tylko swoją wewnętrzną mądrość. Ja o tym kiedyś ZAPOMNIAŁAM na bardzo, bardzo długo. ZAPOMNIAŁAM , że tak naprawdę istnieje tylko TERAZ i nic poza tym KROPKA. Kiedy poprzez koleje mojego życia doszłam do tej prawdy PRZYPOMNIENIA, przez chwilę stałam w miejscu zanim potrafiłam wypowiedzieć DZIĘKUJĘ ❤️ DZIĘKUJĘ❤️ DZIĘKUJĘ❤️ i było to z ogromną wdzięcznością DZIĘKUJĘ . Tak jak ten 13, dzień mojego urodzenia, tak samo i mój rozwój duchowy, pozwoliły mi zrozumieć, że to jest choć pozorna, to jednak DROGA, gdzie wzloty i upadki są jej częścią. A to wszystko czego doświadczyłam po to, żeby się właśnie obudzić i zacząć patrzeć na to co w środku, a nie na zewnątrz. To tak jakbyś odwrócił swoją skórę, po praniu na drugą stronę, z tej przysłowiowej lewej na prawą . Moje budzenie momentami było bardzo dramatyczne a przysłowiowy młotek bywał dość często, ciężkiego kalibru. Kochani wczoraj był 13 lutego a dopiero co był koniec roku i świętowanie początku Nowego Roku. A to już połowa lutego śmignęła… Czas ten, dla umysłu tak pędzi, ale już nie dla mnie. Teraz nie pozwalam już sobie, żeby życie mi się przydarzało, trzymam ołówek w swojej dłoni i sama piszę jego scenariusz. Doświadczanie życia z MIŁOŚCIĄ i pod hasłem miłości i TERAZ a nie jutro to najpiękniejsza rzecz jaką możemy zrobić i jaką robię od lat. Przestałam bać się już bezczynności jak tej pamiętnej soboty, czy odpoczynku. Nie boję się też 13 i nie robię już 1000 rzeczy naraz… Najchętniej stosuję zasadę 5.4.3.2.1…lub 2 minut 🙏🤔😅🙏🍀Oczywiście jestem świadoma tego, że żyję w czasach Matrixa i na wiele rzeczy nie mam naprawdę absolutnie żadnego wpływu… to tam kieruję MIŁOŚĆ ❤️🙏❤️Ale robię wiele rzeczy na MAXA i właśnie te, na które mam wpływ. Oczywiście nie żyję jak dziki człowiek hi hi hi, ale też świadomie zrezygnowałam z tego co mi nie służy, począwszy od mediów poprzez jedzenie a na ludziach kończąc, to tak trochę w uproszczeniu. Jednym słowem kiedy utknęłam w życiu z nogą w płocie, przyszło do mnie, że nie chcę wcale życia takiego jakie prowadzę, bo w uszach wciąż dzwoniły mi słowa… Terenia MOŻNA INACZEJ … można? myślałam wtedy… a teraz mówię z całą odpowiedzialnością, pełna POKORY do wszystkiego…KOCHANI MOŻNA ❤️❤️❤️

Ale nawet teraz mozna wpasc w pulapke umyslu …mozna ….ja po latach znowu juz na emigracji tez wpadlam do korpo …no i oczywiście zostałam obudzona ciężkiego kalibru młotkiem.

Teraz bardzo często mówię do innych uważaj na siebie i rob wszystko zgodnie ze swoim sercem .No i czesto slysze , robię wszystko z miłości , a ja patrze na to co chociażby dzieje sie na profilach takich osób i widzę jak bardzo ale to bardzo daleko im do jakichkolwiek działań z miłości.,,,to najczęściej działania typu .. tak trzeba , tak wypada , musze sie pokazac, jak nie zaistnieje to przepadnę w tłoku …oczywiscie , ze przepadniesz , bo taka jest twoja intencja hmmm można pomylić z miłością …tak ale tylko wtedy jak o działaniu umysłu nie ma się bladego pojęcia. Wzdłuż i wszerz facebookowych powiedzeń króluje jedno , moim zdaniem najglupsze jakie slyszalam …powtarza je wielu a brzmi …kto sie nie rozwija ten się zwija …O zgrozo pewnie gdyby je wypowiedział człowiek świadomy , mialo by troche sensu , ale gdy ewidentnie aż bije w oczy i uszy , że ktoś nie ma absolutnie pojęcia jak działa nasz boski umysł, to jest to takie szpachlowanie kolejnej dziury w nadziej że jak zaszpachluje wszystkie to bede miec nowa sciane.No kurka wlasnie , ze nie , bo nowa ściana powstaje na solidnym fundamencie a nie z załatania tego czego nie chcemy , bo to ewidentnie WYPARCIE tych naszych dziur.Zasada jest taka , że najpierw wszystko musi runąć , żeby nowe mogło zostać zbudowane.

A wracając do mojego szczęścia .szukałam, a raczej to mój umysł szukał dla mnie nowej formy. w postaci wielu lukratywnych okazji. Dlatego jak cos przychodzi nie odrzucaj , ale zanim wejdziesz w cos na maksa , popatrz i posłuchaj serca Dzisiaj wiem , że nie jest łatwo odkryć plan swojej Duszy,moja DUSZA była ze mną, ja byłam i coraz bardziej stawałam się swoją DUSZĄ, wychodziłam ze strefy komfortu mojego umysłu i porzuciłam swój umysł. Co wcale nie znaczy , że nie podstawia mi marchewki na kiju , on sie nigdy nie poddaje , to tez juz wiem.

Tak bardzo jak nienawidziłam wtedy poranków tak bardzo pokochałam je teraz.
Gdyby wtedy ktoś mnie próbował przekonać, że będę kiedyś wstawać w jednej chwili i śmigać by zobaczyć wschód słońca, to chyba domyślacie się jakim gestem bym to skwitowała. Dziś tak właśnie robię śmigam i kocham takie powitanie DNIA, bo wtedy wiem że naprawdę żyję, czuję to nie w głowie ale poza nią i nawet poza mną… Nazywam to bycie w NIEBYCIE ….Kiedy wznoszę się ponad moją fizyczność nie czuję jej i wtedy… FRUWAM 🙏🙏🙏

Wiem TEŻ, że nie ma sensu się niczym ZAMARTWIAĆ, ani niczym PRZEJMOWAĆ ani niczemu ZŁORZECZYĆ , bo i tak moja Dusza wykona swój plan, z którym przyszła na ten świat…. UFAM 🙏🙏🙏

No cóż, UMYSŁ BARDZO ciężko godzi się z takim doświadczeniem, bo w podświadomości ma 1000000 szufladek a w nich wszystko to czego właśnie nie JA, ale to czego ON potrzebuje, by mnie przekonać do tego innego postrzegania świata i powrotu do życia w jego wydaniu.Z perspektywy prawie 23 lat, śmiem twierdzić, że nasz boski umysł nigdy się nie poddaje. Jednakże, na jakimkolwiek stopniu świadomości siebie sama oceniam, to bardzo często mojemu umysłowi udaje się, ale tylko już na chwilę podstawić mi nogę, zaraz potem przychodzi świadomość tego, że już nie chcę więcej iluzji umysłu.

Czy łatwo jest żeby dojść do tego miejsca?
Odpowiedź brzmi NIE
… ale to jest możliwe

trzeba mi było

💖 💖 💖 po pierwsze ogromnej WIARY, WIARY nie tylko w siebie ale przede wszystkim w Boga. 💖 💖 💖 Po drugie akceptacji siebie, akceptacji siebie takiej jaka jestem, bo dopiero wtedy przyszły zmiany.
💖 💖 💖 Praca z lustrem była bardzo pomocna, bo zaręczam wam nie jest łatwo wbrew pozorom spojrzeć w lustro i powiedzieć do samej siebie Kocham cię Tereska.
💖💖💖Stanąć przed lustrem popatrzeć w swoje oczy i wypowiedzieć te słowa jest jeszcze trudniej. Dlaczego trudniej, bo właśnie nasz boski umysł wytacza do boju wtedy wszystkie swoje działa, ba powiedziałabym nawet armaty.
💖 💖 💖 Dzisiaj wiem już z całą pewnością, że jestem wartościowym, wyjątkowym człowiekiem i tak też siebie postrzegam.
💖 💖 💖 jeśli ktoś myśli o mnie inaczej, to powinien zawsze popatrzeć w to lustro, które mu przynoszę, bo zawsze w tych lustrach, które przynoszą nam inni ludzie,jest cząstka nas i to ta, która najbardziej potrzebuje naszego ukochania.
💖 💖 💖 Wiem też, że mam tu z całą pewnością MOJĄ MISJĘ do spełnienia, razem z moją DUSZĄ
💖 💖 💖 Bo gdyby tak nie było to nie byłoby po prostu mnie… A jednak JAM JEST 💖💖💖pomimo tylu wydarzeń w moim życiu nadal tu jestem
💖💖💖 to znaczy, ni mniej ni więcej, ale to, że JESTEM TU i TERAZ POTRZEBNA .
💖 💖 💖 Mam jeszcze kilka marzeń do spełnienia tak zwanych Tereskowych.
KLUCZ 🗝 🔑 🗝
💖 💖 💖 Dla mnie właśnie to SAMOAKCEPTACJA (NIE akceptacja i pogodzenie się z tamtym stanem rzeczy, który mnie i uwierał i męczył) , pozwoliła mi odnaleźć wewnątrz mnie to ŹRÓDŁO , które bije we MNIE, bije też i w TOBIE, ale bije też od zawsze i na zawsze.
💖 💖 💖 To ono to ŹRÓDŁO i SAMOAKCEPTACJA siebie, stało się podwaliną do budowy nowej mnie.
💖 💖 💖 Myślę, że nie o zmiany tylko tu chodzi, bo to POZWOLENIE sobie na te zmiany, pozwala na to, by urodziło się właśnie TO NOWE.
💖💖💖Niby zewnętrznie fizycznie, tej samej, ale WEWNĘTRZNIE zupełnie INNEJ. Boskiej, wyjątkowej, świadomej, która darzy siebie miłością, szacunkiem, wyrozumiałością i zrozumieniem tego, że w iluzji nie da się żyć w PEŁNI.
💖 💖 💖 W PEŁNI w pozytywach, bo iluzja to najczęściej negatywy i skupianie się na nich poprzez oko naszego Boskiego umysłu i to przesłania nam naszą boskość, poprzez utratę najczystszej na świecie energii, energii Miłości,energii MIŁOŚCI do SIEBIE.
💖 💖 💖 Trzeba pamiętać jeszcze o jednej prawdzie, że najdłużej przebywamy nie z innymi, ale właśnie ze sobą samym…..
💖 💖 💖 Tylko poprzez pryzmat tego jak się czujesz ze sobą, jesteś w stanie budować wszystkie inne relacje.
💖 💖 💖 To jak widzą cię inni jest zawsze twoją miarą miłości do siebie samego…
💖 💖 💖 w tym momencie możesz sobie powiedzieć… JESTEM CZŁOWIEKIEM KOMPLETNYM🙏🙏🙏
A ja jestem w miejscu….
❤️ JAM JEST ❤️
A TY?
co sobie w tym miejscu odpowiesz…?
Mnie pomógł Einstein i jego piękne powiedzenie, może i Tobie pomoże…🤔🤔🤔

” Szaleństwem jest cały czas robić ciągle to samo i oczekiwać w nieskończoność innych rezultatów „
DLA mnie brzmi to TERAZ bardzo znajomo i TERAZ dopiero rozumiem co TO tak naprawdę znaczy…

💖 💖 IDŹ SWOJĄ DROGĄ 💖💖

💖 💖 ŻYJ CHWILĄ, KTÓRA TRWA💖💖

🙏🙏🙏🙏🙏🙏🙏
Z miłością życzę wam przecudownego WALENTYNKOWEGO wieczoru

przytulam do serca Tereska💚💚💚

Tekst i zdjęcia własne
©J.A.S

Życzę pięknego dnia i dobrych wyborów 💚💚💚
 
Pamiętaj o tym, że być może Ty masz talenty a ja mam ATUTY…
DUET DOSKONAŁY
 
Z miłością Tereska 💚

Podziel się z innymi:

Więcej artykułów z bloga: