Włoscy lekarze z Uniwersytetu w Mesynie sprawdzili, jak działa aloes w chorobie Hashimoto. A sprawdzić postanowili, gdy jedna z ich koleżanek – chorująca na zapalenie tarczycy typu Hashimoto – zauważyła u siebie poprawę po codziennej suplementacji soku aloesowego (który przyjmowała z zupełnie innych przyczyn niż choroba Hashimoto).
Krótki przewodnik po markerach choroby Hashimoto
W chorobie Hashimoto układ immunologiczny niszczy tarczycę metodą reakcji zapalnej. Jego bronią są przeciwciała przeciwtarczycowe (np. przeciw tyreoperoksydazie) i w uproszczeniu można przyjąć, że im ich więcej, tym większe nasilenie aktywności zapalenia.
Skutkiem jest zmniejszone wydzielanie przez tarczycę kluczowych dla metabolizmu hormonów: T3 i T4 (dodanie litery F, np. w FT4, oznacza że we krwi oznaczano najważniejszą, aktywną frakcję tego hormonu). Im zatem ich mniej, tym gorzej.
Mózg reaguje na to zwiększonym wydzielaniem TSH, czyli hormonu, który w zwykłych warunkach ponagla tarczycę do pracy. Ponieważ jednak tarczyca w stanie zapalnym nie jest w stanie wydzielić więcej hormonów, mózg kontynuuje wydzielanie nadmiaru TSH. Im więc TSH jest we krwi więcej, tym większa niewydolność tarczycy w produkcji hormonów (stan ten nazywany jest przez lekarzy niedoczynnością).
U wspomnianej na wstępie lekarki z chorobą Hashimoto najprawdopodobniej pod wpływem aloesu zmieniły się parametry biochemiczne i immunologiczne świadczące o aktywności procesu zapalnego w tarczycy – zmniejszyła się ilość przeciwciał przeciw peroksydazie tarczycowej i poziom tyreotropiny (TSH), natomiast wzrósł poziom hormonu tarczycy tyroksyny (FT4).
Jej koledzy postanowili przeprowadzić badanie, które oceni, czy aloes faktycznie może wpływać na przebieg choroby tarczycy. Włączyli do badania 30 kobiet z chorobą Hashimoto i wysokimi poziomami przeciwciał skierowanych przeciwko tyreoperoksydazie. Wszystkim podawali sok aloesowy w dawce 50-100 ml dziennie przez 9 miesięcy i sprawdzali, jak zmienią się stężenia TSH, FT4, wolnej trijodotyroniny (FT3) i przeciwciał przeciwtarczycowych.
Już po 3 miesiącach odnotowano istotną poprawę TSH, FT4 i spadek przeciwciał (a po 9 miesiącach zmiany wynosiły odpowiednio -61%, +23% i -56%). Po 3 miesiącach nastąpił spadek FT3, ale dalsza stabilizacja stężenia tego hormonu spowodowała, że istotnie wzrósł stosunek FT4:FT3. Początkowo u wszystkich kobiet TSH wynosiło > 4,0 mU/l, a poziom przeciwciał > 400 U/ml, ale po 9 miesiącach u żadnej chorej nie stwierdzono podwyższonego TSH, i tylko u 37 proc. występowały przeciwciała przeciw peroksydazie tarczycowej. W grupie kontrolnej tymczasem nie stwierdzono żadnych korzystnych zmian tych samych parametrów.
Autorzy uznali, że codziennie przyjmowanie soku aloesowego przez kobiety z chorobą Hashimoto zmniejsza stan zapalny w tarczycy i poprawia czynność komórek tego gruczołu.
Włoscy naukowcy podsumowali aktualną wiedzę na temat możliwej szkodliwości produktów na bazie aloesu. Trzeba zwracać baczną uwagę na ich skład, bo surowce aloesowe inne niż żel mogą być toksyczne.
Od dawna wiadomo było, że aloes zawiera pochodne hydroksyantracenu, które znajdują się na liście substancji rakotwórczych. Mało kto jednak się tym przejmował. W 2020 r. Komisja Europejska zaplanowała jednak regulację prawną zakazującą dystrybucji produktów opartych na aloesie, w których składzie znajdują się związki hydroksyantracenu, a także emodyna lub dantron.
Zawierają je ekstrakty z całych liści aloesu oraz lateks aloesowy. Źródłem niebezpiecznych substancji są wiązki naczyniowe umiejscowione między bezbarwnym miąższem (z którego powstaje żel) a miękiszem (zielonkawa warstwa położona bezośrednio pod „skórką” liścia). Paradoksalnie to miękisz właśnie zawiera największe stężenia substancji biologicznie czynnych – jednak wraz z nimi również pochodne hydroksyantracenu.
Hydroksyantraceny zostały uznane przez International Agency for Research on Cancer (Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem) za potencjalnie rakotwórcze dla człowieka na podstawie eksperymentów na zwierzętach. Za niebezpieczny IARC uznała wyłącznie ekstrakt z liści aloesu, natomiast europejska agecja zajmująca się bezpieczeństwem żywności (EFSA) nie rozgraniczyła wyraźnie surowców pod względem toksyczności. Badania wskazują, że genotoksyczne mogą być zarówno ekstrakty z całych liści aloesu, jak i lateks. Z dokonanego przez autorów przeglądu wynika, że faktycznie żel aloesowy jest groźnych związków pozbawiony. Musi być tylko bardzo uważnie wyodrębniany z liścia, niedokładność tego procesu może bowiem spowodować zanieczyszczenie żelu substancjami pochodzącymi z innych warstw.
Powinno to doprowadzić do wyznaczenia standardów przetwarzania aloesu i wprowadzenia obowiązkowych badań na obecność hydroksyantracenów w produktach opartych na aloesie.
Na podstawie
Regul Toxicol Pharmacol. 2020 Nov 19;104818. Aloe gel-base food products: Chemical, toxicological, and regulatory aspects. Alessandra Baldi et al.
Żel aloesowy, czyli substancja izolowana z wnętrza liści aloesu, zawiera wiele bioaktywnych substancji, wśród nich wielocukry (np. acemannan), które mają działanie przeciwwirusowe. Wykazano, że hamują replikację wirusa opryszczki, wirusa brodawczaka ludzkiego (HPV), HIV, stymulują odpowiedź immunologiczną przeciw wirusom Coxsackie, a niedawno okazało się, że są skuteczne także wobec wirusa grypy.
Poszukiwanie naturalnych substancji hamujących namnażanie się wirusa grypy ma dwie zasadnicze przyczyny: pierwsza to taka, że medycyna nie dysponuje zbyt wieloma lekami przeciwwirusowymi, i ich skuteczność jest daleka od skuteczności antybiotyków używanych do zwalczania zakażeń bakteryjnych. Wiąże się to z kompletnie innym mechanizmem zakażenia i odmienną budową i metabolizmem wirusów. Znacznie efektywniejszą metodą zwalczania infekcji wirusowych są więc szczepienia.
Druga strona medalu jest taka, że w przypadku grypy wirus mutuje w takim tempie, że szczepionka dość szybko traci skuteczność i szczepiąc się, nigdy nie możemy być pewni, czy szczepionka zapobiegnie rozwojowi grypy.
Naturalne substancje wpływające albo na przebieg zakażenia (utrudniające wirusom infekowanie komórek), albo stymulujące aktywność przeciwwirusową układu odpornościowego są więc atrakcyjną opcją, która może dostarczyć nowych, skutecznych leków.
Autorzy omawianego badania wyizolowali z ilości aloesu wielocukry, a następnie sprawdzili, jak dodatnie takiego ekstraktu wpłynie na patogenność wirusa grypy A H1N1 w hodowli komórkowej. Im większe było stężenie wielocukrów aloesu, tym więcej komórek przeżywało „atak” wirusa grypy. Nie stwierdzono przy tym, by aloes w jakikolwiek sposób wpływał negatywnie na funkcjonowanie tych komórek (nie obserwowano działań ubocznych). Prawdopodobnie za działania antywirusowe odpowiadało bezpośrednie uszkodzenie otoczki białkowej wirusa przez wielocukry aloesu.
Dalsza część eksperymentu polegała na sprawdzeniu efektywności ekstraktu aloesowego u myszy zakażonych wirusem grypy. Te, którym podawano ekstrakt, łagodniej przechodziły infekcję, miały też istotnie mniej zmian patologicznych w płucach i mniej ich zmarło po zainfekowaniu.
Autorzy dodają, że nie jest to najprawdopodobniej jedyny mechanizm, w którym aloes zapobiega infekcji grypowej – we wcześniejszych badaniach wykazali bowiem, że równolegle stymuluje układ immunologiczny. Jeśli te wyniki potwierdzą się u ludzi, będziemy być może niedługo mieli nowy, naturalny lek przeciwgrypowy.
Źródło
Front Microbiol. 2018 Sep 27;9:2338. Aloe Polysaccharides Inhibit Influenza A Virus Infection-A Promising Natural Anti-flu Drug. Sun Z, Yu C, Wang W, Yu G, Zhang T, Zhang L, Zhang J, Wei K.
Życzę pięknego dnia i dobrych wyborów 💚💚💚
Pamiętaj o tym, że być może Ty masz talenty a ja mam ATUTY…
DUET DOSKONAŁY
Z miłością Tereska 💚
Podziel się z innymi:
Więcej artykułów z bloga:
Polityka cookies
Obsługujemy pliki cookies. Jeśli uważasz, że to jest w porządku, po prostu kliknij "Akceptuj wszystko". Możesz również wybrać rodzaj plików cookie, które chcesz, klikając "Ustawienia".
Przeczytaj naszą politykę prywatności