Za­sa­dy, które do­da­ją nam otu­chy….

Nie­kie­dy Jezus for­mu­łu­je za­sa­dy o uni­wer­sal­nym, po­nad­cza­so­wym zna­cze­niu. 

Nie sta­no­wią one jed­nak norm, któ­rych mu­si­my prze­strze­gać.

 Jezus uka­zu­je w nich po pro­stu to, jak mamy żyć, aby nasze życie było udane. 

Są to za­sa­dy po­sze­rza­ją­ce i oczysz­cza­ją­ce ho­ry­zont na­sze­go my­śle­nia, a za­ra­zem kry­te­ria,o któ­rych po­win­ni­śmy za­wsze pa­mię­tać.

 Przy­kła­da­jąc je do nas, mo­że­my się prze­ko­nać, czy na na­szej dro­dze wiary kie­ru­je­my się Du­chem Je­zu­sa, czy też my­li­my go z du­chem na­szej am­bi­cji.

I tutaj pra­gnę przy­to­czyć je­dy­nie kilka przy­kła­dów owych klu­czy do zdro­we­go życia:

Sza­bat zo­stał usta­no­wio­ny dla czło­wie­ka, a nie czło­wiek dla sza­ba­tu.(Mk 2,27)Na dro­dze wiary, aletakże w ra­mach te­ra­pii czę­sto for­mu­łu­je­my sobie we­wnętrz­ne na­ka­zy. Zmu­sza­my się do co­dzien­ne­go bie­ga­nia, zdro­wej diety, wy­pró­bo­wu­je­my naj­róż­niej­sze me­to­dy, które obie­cu­ją nam zdro­we życie. Czę­sto two­rzy­my też ry­tu­ały, za po­mo­cą któ­rych po­rząd­ku­je­my nasze życie i otwie­ra­my je na Boga.U nie­któ­rych re­li­gij­nych osób do­strze­gam ten­den­cję do na­rzu­ca­nia sobie ca­łe­go sys­te­mu zasad.Gdy raz nie uda im się od­mó­wić Ró­żań­ca, który sta­no­wi ele­ment ich du­cho­we­go pro­gra­mu, ogar­nia­ją je od razu wy­rzu­ty su­mie­nia. In­nych z kolei ogar­nia po­czu­cie winy, gdy nie znaj­dą czasu na po­ran­ne bie­ga­nie lub nie mają dość sa­mo­za­par­cia, aby zdro­wo się od­ży­wiać.Za­po­mi­na­ją czę­sto wów­czas, że wszyst­kie me­to­dy i ry­tu­ały mają słu­żyć czło­wie­ko­wi, a nie czło­wiek im.Jezus re­la­ty­wi­zu­je wszel­kie me­to­dy. Nie od­rzu­ca ich, ale po­ka­zu­je swymi sło­wa­mi, że celem ry­tu­ału po­wi­nien być za­wsze czło­wiek. Jest to ważne kry­te­rium, za po­mo­cą któ­re­go po­win­ni­śmy spraw­dzać ja­kość na­sze­go życia wiary jako za­kon­ni­ka czy osoby świec­kiej. Czę­sto bo­wiem re­gu­ły, które – tak jak prawo sza­ba­tu – miały pier­wot­nie słu­żyć lu­dziom, usa­mo­dziel­ni­ły się. Za­czę­ły peł­nić rolę we­wnętrz­nych prze­pi­sów, które krę­pu­ją naszą wol­ność i za­cie­śnia­ją nasz ho­ry­zont du­cho­wy. Za­sa­da Je­zu­sa, mó­wią­ca, że sza­bat zo­stał usta­no­wio­ny dla czło­wie­ka, uwal­nia nas od lęku, że nie­do­sta­tecz­nie dbamy o naszą re­li­gij­ność czy nasze zdro­wie. Zdro­wa jest rów­nież po­sta­wa nie­zgo­dy na to, aby re­gu­ły nami za­wład­nę­ły i de­ter­mi­no­wa­ły nasze życie.Nie ma nic ukry­te­go, co by nie miało być ujaw­nio­ne, i nic, co się stało w ukry­ciu, a nie miało wyjść na jaw.(Mk 4,22)Słowa o rze­czach ukry­tych, które zo­sta­ną ujaw­nio­ne, każdy z ewan­ge­li­stów – Ma­te­usz, Marek i Łu­kasz – umie­ścił w innym kon­tek­ście, a co za tym idzie, ina­czej zin­ter­pre­to­wał. Tutaj chciał­bym jed­nak przyj­rzeć się ich zna­cze­niu ab­so­lut­ne­mu. Jest to za­sa­da do­ty­czą­ca wszyst­kich sfer czło­wie­ka. Nie ma myśli, które był­bym w sta­nie ukryć przed in­ny­mi. Wszyst­ko, co usi­łu­ję w sobie scho­wać, zo­sta­nie kie­dyś od­sło­nię­te za spra­wą albo moich słów, albo mowy mo­je­go ciała,która ujaw­ni praw­dę o mnie na ze­wnątrz. Na­mięt­no­ści i po­pę­dy, które w sobie tłu­mię, mogą przy­brać też ze­wnętrz­ną po­stać do­le­gli­wo­ści fi­zycz­nych lub psy­chicz­nych.For­mu­łu­jąc swą za­sa­dę, Jezus nie chce wpę­dzać nas w lęk. Wręcz prze­ciw­nie, jego słowa niosą nam wy­zwo­le­nie. Po­nie­waż Bogu i tak znane jest wszyst­ko, mo­że­my spoj­rzeć otwar­cie rów­nież na to, co w sobie ukry­wa­my, i ujaw­nić to przed świa­tem ze­wnętrz­nym. Nie mamy nic do ukry­cia, po­nie­waż Bóg widzi i przy­gar­nia wszyst­ko w nas oraz prze­ni­ka to świa­tłem swo­jej mi­ło­ści.Słowa te mogą dodać otu­chy zwłasz­cza tym, któ­rzy znaj­du­ją się na po­cząt­ku swej drogi wiary lub te­ra­pii. Wiele osób boi się tego, że te­ra­peu­ta bę­dzie mógł zaj­rzeć w naj­głęb­sze za­ka­mar­ki ich duszy. Póź­niej jed­nak moż­li­wość mó­wie­nia o wszyst­kim dzię­ki temu, że osoba to­wa­rzy­szą­ca ni­cze­go nie oce­nia, sta­no­wi dla wielu z nich do­świad­cze­nie wy­zwa­la­ją­ce. Wszyst­ko ma prawo do ist­nie­nia, po­nie­waż wszyst­ko może zo­stać roz­świe­tlo­ne Bożym świa­tłem i uzdro­wio­ne.Inni z kolei oba­wia­ją się tego, że za no­szo­ną przez nich maską zna­jo­mi lub przy­ja­cie­le do­strze­gą skry­wa­ną z takim tru­dem nie­pew­ność.nie­pew­ność. W swych sło­wach Jezus nie do­ma­ga się od nas zmia­ny za­cho­wa­nia, lecz po­da­je za­sa­dę, z którą po­win­ni­śmy zmie­rzyć się w na­szym wnę­trzu. Je­że­li przej­mie­my się jej tre­ścią, sama z sie­bie bę­dzie nas we­wnętrz­nie wy­zwa­lać i uzdra­wiać.Nie może spla­mić czło­wie­ka nic, co wcho­dzi do niego z ze­wnątrz, ale to plami czło­wie­ka, co wy­cho­dzi z niego.(Mk 7,15)Ta za­sa­da Je­zu­sa od­no­si się nie tylko do po­kar­mów. Żydzi roz­róż­nia­li po­tra­wy czy­ste i nie­czy­ste. Jezus – jak stwier­dza Świę­ty Marek – uznał wszyst­kie po­tra­wy za czy­ste (por. Mk 7,19). Są tacy, któ­rzy boją się „za­nie­czysz­cze­nia” my­śla­mi in­nych osób lub ne­ga­tyw­ne­go wpły­wu, jaki wy­wrzeć może na nich at­mos­fe­ra ja­kie­goś domu lub wrogo na­sta­wie­ni lu­dzie. Na lęk przed ne­ga­tyw­nym wpły­wem z ze­wnątrz nie po­ma­ga­ją na ogół ar­gu­men­ty czy też oka­zy­wa­nie zro­zu­mie­nia. Po­trzeb­na jest pewna, nie­pod­wa­żal­na za­sa­da, która usu­nie w danym czło­wie­ku wszel­kie wąt­pli­wo­ści co do tego, czy nie grozi mu wpływ lub ze­psu­cie za spra­wą roz­ta­cza­nej przez in­nych ne­ga­tyw­nej aury. Mo­że­my obro­nić się przed wszyst­kim, co wnika w nas z ze­wnątrz. Nie je­ste­śmy wpraw­dzie w sta­nie za­po­biec temu, by wpły­nę­ło to na nasze myśli i uczu­cia.uczu­cia. Jest w nas jed­nak prze­strzeń, któ­rej nie mogą „za­nie­czy­ścić” żadne ze­wnętrz­ne wpły­wy. Tego typu stwier­dze­nia, które Jezus nie­ja­ko wy­ku­wa w ka­mie­niu, uwal­nia­ją nas od nie­po­ko­ju. Niosą nam uzdro­wie­nie.Ewan­ge­li­sta Łu­kasz zin­ter­pre­to­wał tę wy­po­wiedź na spo­sób. Wkła­da Je­zu­so­wi w usta zda­nie: „Da­waj­cie jako jał­muż­nę ra­czej to, co jest we­wnątrz, a wtedy wszyst­ko bę­dzie dla was czy­ste” (Łk 11,41). Łu­ka­szo­wi jako Gre­ko­wi dys­ku­sja na temat czy­stych i nie­czy­stych po­traw nie była znana. Roz­wi­ja za­sa­dę Je­zu­sa, od­no­sząc ją do mi­ło­ści. Je­że­li dzie­li­my z in­ny­mi to, co po­sia­da­my, nie mu­si­my mar­twić się tym, czy nasz ma­ją­tek, nasze pie­nią­dze i nasze po­tra­wy są czy­ste czy nie­czy­ste. Je­że­li dzie­li­my wszyst­ko z ubo­gi­mi, wtedy wszyst­ko jest dla nas czy­ste.I ta in­ter­pre­ta­cja ma sens. Znam ludzi, we­dług któ­rych pie­nią­dze za­wsze pla­mią. A prze­cież pie­nią­dze jako takie nie są brud­ne.Stają się czy­ste, gdy dzie­li­my się nimi z in­ny­mi. Świę­ty Au­gu­styn za­warł prze­ka­za­ną przez Łu­ka­sza za­sa­dę w krót­kiej for­mu­le Ama etfac quod vis – „Ko­chaj i rób, co chcesz”. Kró­cej i bar­dziej do­bit­nie tych słów Je­zu­sa nie spo­sób stre­ścić.Gdzie jest wasz skarb, tam bę­dzie i wasze serce.(Łk 12,34)I ta za­sa­da nie­sie nam uzdro­wie­nie. Za jej po­mo­cą Jezus pró­bu­je po­ka­zać nam, co ma na nas do­bro­czyn­ny wpływ. Czymś do­brym dla na­sze­go serca jest, gdy na­sze­go skar­bu nie upa­tru­je­my w spra­wach zbyt cia­snych i przy­ziem­nych,przy­ziem­nych, ta­kich jak suk­ces, bo­gac­two czy po­pu­lar­ność wśród ludzi. Je­że­li bo­wiem nasze serce przy­wią­że się do ta­kich rze­czy, za­cznie przej­mo­wać pewne ich cechy. Je­że­li uzna­my za nasz skarb pie­nią­dze, to nasze serce bę­dzie nie tylko sku­piać się na nich, lecz rów­nież za­sty­gnie, tra­cąc swą ży­wot­ność i zdol­ność do ko­cha­nia in­nych.Je­że­li na­szym skar­bem bę­dzie uko­cha­na osoba, nasze serce bę­dzie się roz­sze­rzać. Wielu męż­czyzn mówi do swo­ich żon „mój skar­bie”. Je­że­li jed­nak mąż za­czy­na zbyt kur­czo­wo obej­mo­wać obej­mo­wać swój skarb, może on wy­rwać mu się z uści­sku, a wtedy mąż go utra­ci. Skarb może też stra­cić swój blask za spra­wą po­pad­nię­cia w ru­ty­nę co­dzien­no­ści. Jezus mia­nem na­sze­go praw­dzi­we­go skar­bu okre­śla Boga. Jest On skar­bem, który w nas miesz­ka, ale nie po­zwa­la się za­własz­czyć. Nie może On też nigdy stra­cić swego bla­sku, po­nie­waż ma boską na­tu­rę. Je­że­li na­szym skar­bem bę­dzie Bóg, nasze serce bę­dzie mogło w Nim spo­cząć. Bę­dzie się w Nim roz­sze­rzać i do­świad­czy głę­bo­kie­go po­ko­ju oraz we­wnętrz­ne­go szczę­ścia.

 

 Zrodlo …Jezus jako terapeuta

 

Życzę pięknego dnia i dobrych wyborów 💚💚💚
 
Pamiętaj o tym, że być może Ty masz talenty a ja mam ATUTY…
DUET DOSKONAŁY
 
Z miłością Tereska 💚

Podziel się z innymi:

Więcej artykułów z bloga: